Pierwsza porażka w III
lidze stała się faktem. Ze względu na nasz dotychczasowy dorobek
punktowy nie powinno to być ani jakimś powodem do wstydu ani jakąś
katastrofą. Ale styl, w jakim przegraliśmy skłania raczej do
zadumy i zadania pytania: czy my naprawdę mamy aż taki dobry zespół?
Tyle błędów w obronie
ile wczoraj popełniliśmy, śmiem twierdzić nie było we wszystkich
poprzednich spotkaniach razem wziętych. Jak tracimy jedną bramkę,
to jeszcze da się przeżyć, to jest wpisane w mecz, jak tracimy
dwie bramki to już zaczyna się robić źle, ale jak tracimy trzy i
to na własnym boisku , to już jest wstyd. Strzał na samym początku
z kilku metrów, który jeszcze zdołał obronić Machy, a później
dwie bramki stracone, to były akcje jakby w lustrzanym odbiciu.
Pozwolenie na dośrodkowanie prawemu pomocnikowi i zupełny brak w
kryciu w polu karnym dzięki czemu napastnik stawał „oko w oko” z
naszym bramkarzem. Wcześniej to my wyszliśmy na prowadzenie. Po
strzale Marcina Kołodziejczyka, Sławek przytomnie zmienił lot
piłki, ta zatrzepotała w siatce i właściwie to by było na tyle.
Gdzieś na youtubie można zaleźć mecz z Januszem Wójcikiem w roli
głównej, gdzie krzyczy: gdzie jest bramkarz, gramy k...a bez
bramkarza. Pewnie gdyby wczoraj to on siedział na ławce trenerskiej
to wiązanka byłaby podobna, z tym, że słowo „bramkarz”
zamienić by trzeba na „atak”. Już nie chce mi się pisać, że
ta formacja została najbardziej osłabiona, ale jeśli przyjmę
procentowo, że straciliśmy 67% napastników, został Sławek, to
zawodnicy, którzy przyszli załatali tą lukę może w 10%. Głównie
tym, że wychodzą na boisko i biegają. No jeszcze Grzesiek ukłuł
w Limanowej, co się chwali, ale niech to nie rozmyje obrazu
sytuacji. Samym Sławkiem na dłuższą metę ligi nie zawojujemy,
więc panowie nowi napastnicy, czas się obudzić i zacząć coś
udowadniać. I nie chodzi tu o to, że teraz jest jakaś super wielka
presja, która będzie pętać nogi przy każdym kontakcie z piłką,
ale jeśli się nie strzela to może chociaż jakaś klepka, wyjście
na pozycję, asysta. Można liczyć na słabszy dzień bramkarza
przeciwników, na jakiś jego błąd, ale do tego jest potrzebny
chociaż jakiś celny strzał. Dobra, niech Sławek będzie jedynym
atakującym, niech strzeli 20 bramek w sezonie, ale niech to będzie
też dzięki współpracy w ataku, a nie tylko dzięki asystom z
pomocy czy też własnemu sprytowi i instynktowi strzeleckiemu. Nie
ma się co obrażać, że się siedzi na ławce, bo podstawa to
pierwsza jedenastka, ale zespół tworzą wszyscy. Każdy wchodzący
ma coś dać zespołowi, bo wczoraj tego nie było. Zawodnik
wchodzący był ewidentnie słabszy od schodzącego. W sumie Przemka
to nie dotyczy, bo spróbował, kilka razy szarpnął, ale zdrowie na
więcej nie pozwoliło. Pierwszy raz w podstawowym składzie wybiegł
Krzysiek Rzeszowski i dopóki miał siłę to wyglądało to nawet,
nawet. Inna sprawa, że sił starczyło na godzinę gry, może ciut
więcej.
Dobrze,
przegraliśmy, było, minęło. Nie będzie gracza meczu, no może
wyróżnię Machego bo gdyby jeszcze Jego nie było to...
Może te pierwsze
mecze za bardzo zaostrzyły nasze apetyty. Może jednak przypomnimy
sobie, ze jesteśmy bieniaminkiem. Niefajnie spada się z wysokiego
konia, także raczej ostudźmy głowy i weźmy sobie do serca, że
jeszcze dużo pracy przed nami. Jest dużo do poprawienia, nawet
powiedziałbym, że pewne tryby są do wymiany, chociaż to może za
wcześnie. Całe szczęście to nie moja działka, od tego jest sztab
szkoleniowy, ja mogę tylko oceniać końcowy rezultat. Ale takich
meczy jak wczoraj nie może być. Po prostu nie wypada.
Co do kibiców, to
pięciu przyjechało z Wolbromia. Nawet trochę pokrzyczeli. Czyli
nawet w pięciu da się. Bo liga to nie tylko mecze z Naprzodem i
Orliczem. Okazja do poprawy już w najbliższą sobotę. Ten doping
naprawdę się przyda.
To było smutne! Granat sprowadzony do poziomu beniaminka. Drużyny z dwóch różnych lig grały, jedna, niestety nasza nawet ambicję gdzieś zostawiła! Więcej treningów i serca!~Pozdrawiam piłkarzy i sympatyków!
Napisał marek artenegro, dzień 09/09/2011 o 20:39
A co sie tak naprawde stalo ...przegralismy byl slabszy dzien i tyle ....
Nie bedziemy ciagle wygrywac , przypomnijcie sobie granat sprzed kilku sezonow wiec po co takie krytykowanie.
Napisał Pyzik, dzień 09/09/2011 o 13:53
czego Ty wymagasz od naszych rezerwowych napastników jeśli wchodzą na 20 minut gry?do tego jeśli coś się orientujesz to napastnicy żyją przedewszystkim z podań pomocników a w tym meczu nasza gra szczególnie w pierwszej połowie wyglądała fatalnie. przegrywaliśmy mecz,moim zdaniem należało coś zmienić po przerwie lub kilka minut po niej.
Nie udał się wyjazd podopiecznym Ireneusza Pietrzykowskiego do Muszyny. Nasi piłkarze przegrali z tamtejszym Popradem 0-1. W 27 kolejce spotkań III-ligi małopolsko-świętokrzyskiej piłkarzy Granatu czekał wyjazd do Muszyny. Zwycięstwo w Muszynie pozwoliłoby na zbliżenie się do wicelidera rozgrywek na jeden punkt. W pierwszej połowie w 27 minucie spotkania bramkarz Popradu ujrzał czerwoną kartkę. Sędzia ukarał zawodnika gospodarzy za obronienie strzału Mateusza Fryca poza 16-tką. Zatem od 27 minu...
W 22 kolejce A klasy Grupy I rezerwy Granatu Skarżysko pokonały Polanie Pierzchnica 3:1. Bramki dla Granatu zdobyli Maciej Kwaśniewski w 14 minucie oraz Norbert Rogalski, który trafił do bramki dwukrotnie z rzutów karnych w 45 i 90 minucie.
W 26 kolejce spotkań III ligi małopolsko-świętokrzyskiej Granat Skarżysko pokonał przed własną publicznością zespół Górnika Wieliczka 3-0. Bramki dla naszego zespołu strzelili: Mateusz Fryc 25', Michał Gajos 47' oraz Łukasz Kaczmarek 80'. Spotkanie obejrzała garstka najwierniejszych kibiców Granatu. Być może było to spowodowane nietypową porą rozgrywania meczu. Przez pierwsze dziesięć minut sobotniego spotkania gra toczyła się w środku pola. W 14 minucie groźną akcję przepr...
W spotkaniu 25 kolejki III ligi małopolsko-świętokrzyskiej Granat Skarżysko zremisował na wyjeździe z zespołem Łysicy Bodzentyn 0:0. Przed spotkaniem w Bodzentynie trener Granatu nie mógł skorzystać z kontuzjowanego- Mateusza Fryca. W wyjściowej jedenastce zabrakło również Michała Prusa-Niewiadomskiego i Marcina Kołodziejczyka, którzy również narzekają na urazy. Do składu po kontuzji powrócił natomiast Damian Chrzanowski. W pierwszej połowie Granat stworzył ki...
W 20 kolejce spotkań A klasy Grupy I rezerwy Granatu Skarżysko podejmowały na własnym stadionie Victorię Mniów, której trenerem jest syn Seweryna Dejworka Piotr. Po dobrym spotkaniu w wykonaniu obu drużyn ze zwycięstwa cieszył się Seweryn Dejworek, jego podopieczni wygrali 3:0 po bramkach Przemysława Sułka, Patryka Krakowiaka oraz Mateusza Witkowskiego.
Aż sześć miesięcy trwała fatalna seria spotkań skarżyskiego Granatu przed własną publicznością. Ostatni raz Granat wygrał u siebie z Wierną Małogoszcz i miało to miejsce 29 października 2011 roku. Drugi dzień maja kibice Granatu będą wspominać jednak dobrze. Granat pokonał na własnym stadionie zespół Dalinu Myślenice 3-1. Bohaterem spotkania został Michał Gajos, który dwukrotnie pokonał bramkarza Dalinu zapewniając swojej drużynie upragnione zwycięstwo. Na ławce trenerskiej w roli...
W 19 kolejce spotkań A klasy grupy I podopieczni trenera Seweryna Dejworka zmierzyli się w meczu wyjazdowym z LKS Bolmin, mimo iż to Granat był faworytem tego spotkania mecz zakończył się podziałem punktów po remisie 2:2.Dwie bramki dla Granatu zdobył Mateusz Witkowski.