„Na żywo, ale w
studio” kiedyś nagrał taką płytkę Kazik, a wczoraj było „na
żywo, ale w pokoju”, bo dzięki ludziom z Limanowej mogliśmy
obejrzeć po raz pierwszy mecz Granatu na ekranie tv, „na
żywo”.Właściwie to „Okiem kibica” miało nie być, bo praca
nie pozwoliła mi na ten daleki wyjazd, ale skoro obejrzałem to
czemu niby się nie podzielić swoimi spostrzeżeniami.
Prawdę mówiąc to
będzie o drugiej połowie, bo, że takowa relacja jest, dowiedziałem
się o 17.55 i dołączyłem do oglądających w czasie przerwy.
Podobno za wiele nie straciłem, nie wiem, nie oglądałem. Do
przerwy 0:0 czyli wynik, który przed meczem większość brała by w
ciemno. Rzeczywiście ciężki teren, podobno nawet główny kandydat
do awansu, ale to chyba w wypowiedziach działaczy i tamtejszej
prasy, bo na boisku nie było tego widać. Granat zdominował środek
pola, obrona jak zawsze czyli dobrze i tylko brakowało kogoś kto by
udokumentował, że remis na wyjeździe to nie jest dla nas jakiś
szczyt marzeń. Długo męczył się w przodzie Sławek, próbował,
szarpał i znowu nic nie wpadło. No, ale łatwo nie miał bo trener
tak ustawił zespół, że graliśmy praktycznie na jednego
napastnika licząc na kreatywność graczy środka pola i na szybkość
skrzydłowych, a raczej Rynia. W 60. min. doszło do jak się później
okazało kluczowej zmiany. Za Sławka wszedł Grzesiek Tobiszewski i
co się nie udało w meczu z Juventą, udało się wczoraj. Ta bramka
się Mu należała, bo rzeczywiście zagrał bardzo dobre zawody. Ale
najlepszym graczem meczu był bez wątpienia Ryniu, który szalał na
skrzydle i to On właśnie tak rozprowadził akcję i dośrodkował,
że Grześkowi pozostało tylko skierować ją do siatki. Dla Przemka obecnie Granat to chyba wymarzony klub, bo mając w tyłach takich kolegów może spokojnie i bezkarnie szarpać w ofensywie nie bardzo przejmując się obroną, bo z czym jak czym, ale z grą defensywną jest mocno na bakier. Po
strzelonym golu drużyna nadal grała swoje, czyli pierwszym obrońcą
był Grzesiek, z czego zresztą wywiązywał się doskonale, bo za te
kilka ofiarnych wślizgów i odbiorów na połowie przeciwnika należą
się brawa, dalej zagęszczony środek pola oraz obrona i bramkarz.
Czyli jak to się mówi „mysz się nie prześlizgnie”. Właściwie
to gospodarze mieli w II połowie tylko jedną okazję do zdobycia
bramki gdy po naszym błędzie zawodnik gospodarzy znalazł się
praktycznie sam na sam z Machym, ale zamiast podprowadzić nerwowo
strzelił z 16 m. i do tego mocno niecelnie, co mu się oczywiście
chwali. Szkoda Adasia Imieli, bo mimo iż był cięty po kostkach
poszedł w końcówce do końca i naprawdę mało brakło. Ale brawa
za decyzję, niejeden by się wywrócił i domagał kartki, tutaj
zobaczyliśmy takie prawdziwie piłkarskie zachowanie.
No, ale teraz co na
minus. Na minus mogłaby być praca sędziego, ale w sumie mylił się
w obie strony, choć tej ręki co nie odgwizdał to babol I
kategorii. Z drugiej strony, pozwalał grać i nie pozwalał na
symulkę czy długie polegiwanie na murawie więc może nie tyle
minus co lekko obniżona nota. Na minus chamskie zagrania graczy
gospodarzy, za atak na Radka Mikołajka ja bym wyciągnął czerwień,
tak się nie gra w piłkę. Bo jak jest się dobrym to się gra
ostro, ale z poszanowaniem przeciwnika, no ale jak jest się miernym
boiskowym chamem, to widzimy właśnie takie zagrywki. W końcówce
jeszcze gracz gospodarzy za faul taktyczny dostał czerwień i stało
się jasne, że zwycięzca może być tylko jeden. Podobno gospodarze
mieli pretensje do sędziego, że to nie była kartka żółta, co w
konsekwencji i tak dało by czerwoną, bo jedną żółtą już miał, no ale bezpośrednia czerwień wyeliminowała tego gracza co najmniej z kolejnego
spotkania. Dla mnie decyzja słuszna, bo faule taktyczne to jest
zmora piłki. Takie faule właśnie powinny być z miejsca karane
czerwoną kartką, bo jak zawodnik wychodzi z akcją i jest
bezczelnie czy to przytrzymywany za koszulkę czy też cięty po
nogach, to w tym momencie kibic jest po prostu okradany z możliwości
obejrzenia ładnej akcji czy nawet gola. No, a chyba w piłce o
strzelanie bramek chodzi. O kartce dla Radka Mikołajka powiem tyle,
że to była ta z cyklu „mocno głupich”. Raz, że trzecia w
trzecim kolejnym meczu, a dwa, że za takie zagranie niejeden sędzia
wyciągnął by z miejsca czerwoną i wtedy to my mogliśmy mieć
pozamiatane w tym meczu. No, ale żeby takich zachowań na boisku nie
było, to jest rola sztabu trenerskiego, ja myślę, że rzeczowa
rozmowa jest tu jak najbardziej wskazana.
Najważniejsze
jednak jest zwycięstwo i solida pozycja w tabeli. Brawo dla całego
zespołu, dla trenera, bo liga wyżej, ale nic się nie zmieniło.
Granat gra w piłkę, Granat gra pewnie, Granat nie tylko nie
przegrywa, ale wręcz kasuje kolejnych przeciwników. W sobotę
następny w kolejce jest Naprzód. Ale o tym już pisałem.
Nie udał się wyjazd podopiecznym Ireneusza Pietrzykowskiego do Muszyny. Nasi piłkarze przegrali z tamtejszym Popradem 0-1. W 27 kolejce spotkań III-ligi małopolsko-świętokrzyskiej piłkarzy Granatu czekał wyjazd do Muszyny. Zwycięstwo w Muszynie pozwoliłoby na zbliżenie się do wicelidera rozgrywek na jeden punkt. W pierwszej połowie w 27 minucie spotkania bramkarz Popradu ujrzał czerwoną kartkę. Sędzia ukarał zawodnika gospodarzy za obronienie strzału Mateusza Fryca poza 16-tką. Zatem od 27 minu...
W 22 kolejce A klasy Grupy I rezerwy Granatu Skarżysko pokonały Polanie Pierzchnica 3:1. Bramki dla Granatu zdobyli Maciej Kwaśniewski w 14 minucie oraz Norbert Rogalski, który trafił do bramki dwukrotnie z rzutów karnych w 45 i 90 minucie.
W 26 kolejce spotkań III ligi małopolsko-świętokrzyskiej Granat Skarżysko pokonał przed własną publicznością zespół Górnika Wieliczka 3-0. Bramki dla naszego zespołu strzelili: Mateusz Fryc 25', Michał Gajos 47' oraz Łukasz Kaczmarek 80'. Spotkanie obejrzała garstka najwierniejszych kibiców Granatu. Być może było to spowodowane nietypową porą rozgrywania meczu. Przez pierwsze dziesięć minut sobotniego spotkania gra toczyła się w środku pola. W 14 minucie groźną akcję przepr...
W spotkaniu 25 kolejki III ligi małopolsko-świętokrzyskiej Granat Skarżysko zremisował na wyjeździe z zespołem Łysicy Bodzentyn 0:0. Przed spotkaniem w Bodzentynie trener Granatu nie mógł skorzystać z kontuzjowanego- Mateusza Fryca. W wyjściowej jedenastce zabrakło również Michała Prusa-Niewiadomskiego i Marcina Kołodziejczyka, którzy również narzekają na urazy. Do składu po kontuzji powrócił natomiast Damian Chrzanowski. W pierwszej połowie Granat stworzył ki...
W 20 kolejce spotkań A klasy Grupy I rezerwy Granatu Skarżysko podejmowały na własnym stadionie Victorię Mniów, której trenerem jest syn Seweryna Dejworka Piotr. Po dobrym spotkaniu w wykonaniu obu drużyn ze zwycięstwa cieszył się Seweryn Dejworek, jego podopieczni wygrali 3:0 po bramkach Przemysława Sułka, Patryka Krakowiaka oraz Mateusza Witkowskiego.
Aż sześć miesięcy trwała fatalna seria spotkań skarżyskiego Granatu przed własną publicznością. Ostatni raz Granat wygrał u siebie z Wierną Małogoszcz i miało to miejsce 29 października 2011 roku. Drugi dzień maja kibice Granatu będą wspominać jednak dobrze. Granat pokonał na własnym stadionie zespół Dalinu Myślenice 3-1. Bohaterem spotkania został Michał Gajos, który dwukrotnie pokonał bramkarza Dalinu zapewniając swojej drużynie upragnione zwycięstwo. Na ławce trenerskiej w roli...
W 19 kolejce spotkań A klasy grupy I podopieczni trenera Seweryna Dejworka zmierzyli się w meczu wyjazdowym z LKS Bolmin, mimo iż to Granat był faworytem tego spotkania mecz zakończył się podziałem punktów po remisie 2:2.Dwie bramki dla Granatu zdobył Mateusz Witkowski.